Inspiracje,fantazje na temat i przeróżne kuchenne eksperymenty młodej mamy. Przepisy na słodkości oraz ciekawe potrawy. Życie codzienne, rodzina.
środa, 16 listopada 2011

(Wpis archiwalny sobota, 04 czerwca 2011)

Sezon na truskawki trwa i w związku z tym postanowiłam upiec coś pysznego dla mojej rodzinki. Ku uciesze moich bliskich jest to ciasto drożdżowe. My bowiem bez wyjątku bardzo lubimy drożdżówki! Namawiam Was do upieczenia tego pysznego, pachnącego ciasta. Na wierzchu jest dużo chrupiącej kruszonki, która wspaniale współgra z miękkimi aromatycznymi truskawkami. Oto przepis( znalazłam go w gazetce „Palce lizać”)

 

Składniki na ciasto:

  • 50 g miękkiego masła
  • 50 g cukru
  • 350 g mąki pszennej
  • 180 ml mleka
  • 1 jajko
  • 30 g  świerzych drożdży
  • szczypta soli
  • ok.1 kg truskawek

 

Składniki na kruszonkę:

  • 130 g zimnego masła
  • 100 g mąki pszennej
  • 130 g cukru

 

Wykonanie:

Do miski wsypujemy mąkę, cukier i sól. Do lekko ciepłego mleka dodajemy łyżkę cukru, wkruszamy drożdże i delikatnie mieszamy, aby się rozpuściły. Odstawiamy na 15 minut.

Po tym czasie mleko z drożdżami, bardzo miękkie masło i jajko dodajemy do mąki i wyrabiamy ciasto – ma być gęste i elastyczne oraz powinno odchodzić od ścianek naczynia. Do wyrobienia ciasta można użyć robota kuchennego. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 1 godzinę.

W tym czasie myjemy i suszymy truskawki.

Ciasto jeszcze raz szybko zagniatamy, przekładamy na środek blachy (wyłożonej papierem do pieczenia lub posmarowanej masłem i posypanej mąką)  i rozcieramy na blasze palcami. Jeszcze raz ciasto przykrywamy i odstawiamy na 15 minut.

Przygotowujemy kruszonkę: zimne masło kroimy w kostkę, rozcieramy z pozostałymi składnikami, aż powstaną grudki.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 170o C. Na ciasto wykładamy truskawki i posypujemy kruszonką – jest jej na prawdę dużo:) To lubimy:) Pieczemy ok. 35 - 40 minut, aż uzyska złotobrązowy kolor (ja piekłam dłużej, bo aż 50 minut - myślę, że to kwestia piekarnika)

Smacznego moi kochani!!! Ciasto jest po prostu pyszniutkie:)

Tagi: truskawki
20:21, waniliowakawiarenka , Słodkości
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 listopada 2011

(wpis archiwalny piątek, 10 czerwca 2011)

Dziś prezentuję przepis  na pyszne ciasto drożdżowe. Bardzo się cieszę, że udało mi się to ciasto znaleźć:) Jest proste w wykonaniu, choć czsochłonne (jeśli za czosochłonne uznamy zostawienie ciasta w misce na 2 h - bo tego wymaga + upieczenie = ok. 3,5 h cały proces od A do Z). Od nas w każdym razie nie wymaga dużo zaangażowania, a jedynie ciepła, dobrego humoru;) i dopilnowania, aby wszystko działo się /mniej więcej/ w odpowiednim czasie.

 

 

Od razu chcę zaznaczyć, iż jest to najlepsze ciasto drożdżowe, jakie piekłam. Miałam przyjemność zaznajomić się z wieloma przepisami na drożdżówki. W każdym przypadku należało ciasto przed upieczeniem wyrabiać. Nigdy nie przeszkadzało mi to, że jakieś z ciast wymagało ode mnie pracy. Widzę jednak, że takie nie-wyrabiane ciasto jest stokroć lepsze.

Jeśli lubicie, gdy ciasto drożdżowe jest lekko wilgotne, puszyste i pięknie wyrośnięte, to zachęcam do skorzystania z tego przepisu. 

Dla mnie  to drożdżowe kładzie inne na łopatki;)))

Z wielką przyjemnością dzielę się z Wami przepisem, który zauważyłam tutaj. Dziękuję pięknie - dzięki Tobie znalazam przepis, jakiego dawno szukałam!

Składniki na ciasto:

  • 10 dag drożdży
  • 4 jajka
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka oleju
  • 4 ½ szklanki mąki
  • 1 szklanka letniego mleka
  • 1 cukier waniliowy

Ponadto:

  • ok.500 gobranego i pokrojonego rabarbaru
  • 2 łyżki miodu
  • 2 łyżki cukru

 

Składniki na kruszonkę:

  • ½ kostki masła
  • 185 gmąki
  • 100 gcukru
  • cukier waniliowy

 

Zaczniemy od rabarbaru, który należy umyć i obrać. Następnie zasypujemy rabarbar cukrem i polewamy miodem. Odstawiamy na dwie godziny i czekamy aż rabarbar puści sok. Po upłynięciu tego czasu odsączamy rabarbar na sitku.

Wykonanie kruszonki:

Suche składniki wymieszać razem: mąka, cukier, cukier waniliowy. Masło roztopić i tak gorącym masełkiem zalać przygotowaną mieszankę. Wszystko ze sobą dobrze wymieszać.

Wykonanie ciasta:

Do głębokiego naczynia wlać mleko, dodać drożdże, jajka, cukier, cukier waniliowy i olej. Wszystkie składniki lekko wymieszać trzepaczką. Następnie do tych składników należy wsypać przesianą mąkę i lekko wyrównać z wierzchu. Uwaga!! Nie mieszać! Przykryć ściereczką i zostawić na 2 godziny.

Po upłynięciu dwóch godzin (ja odłożyłam na trzy, ze względu na moją nieobecność:)) należy wszystko dokładnie wymieszać łyżką, na jednolitą masę (dokładnie, ale nie długo – w końcu jest to ciasto drożdżowe bez wyrabiania!!!:) Przelać ciasto do blaszki natłuszczonej i oprószonej mąką (użyłam blaszki o wymiarach 23 ×35 cm), nałożyć rabarbar, posypać kruszonką i pozostawić jeszcze na 15 minut. Piec w rozgrzanym piekarniku do 180 oC, ok. 35 do 40 minut – tak podaje autorka przepisu, lecz ja piekłam 50 minut – i znów myślę, że jest to kwestia różnych piekarników. Mój nie jest nowy, więc z reguły wszystkie potrawy potrzebują nieco więcej czasu.

 SMACZNEGO!

12:42, waniliowakawiarenka , Słodkości
Link Komentarze (3) »

(wpis archiwalny wtorek, 10 maja 2011)

Jako, że jest to wpis archiwalny - na zdjęciach kwiaty z  mojego ogrodu:)

 

 

        Chciałam sprawić moim bliskim radość. Zależało mi na tym, aby upiec coś nowego, czego jeszcze nie robiłam. Wszyscy lubimy orzechy włoskie i miód. Taki smak ma właśnie ciasto, które upiekłam: miodowo – orzechowy. Jest smaczne, wygląda cudnie i jeśli można tak o cieście powiedzieć – elegancko. Polecam wszystkim smakoszom kremów na bazie kaszy manny!

Składniki na ciasto:

  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 1 niepełna szklanka cukru
  • 2 jajka
  • 2 łyżki miodu
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany (nie czubate)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Składniki na masę orzechową:

  • 2 szklanki mleka
  • 300 g zmielonych orzechów
  • 2 garście rodzynek
  • 3 łyżki kandyzowanej skórki z pomarańczy
  • 200 g masła
  • 1 cukier waniliowy
  • 5 łyżek cukru
  • 3 czubate łyżki kaszy manny

Ponadto:

  • powidła śliwkowe
  • papier do pieczenia

Sposób przyrządzania:

Ciasto:

Wszystkie składniki połączyć i wyrobić ciasto. Uformować wałek i podzielić go na trzy części. Każdą z nich rozwałkować  i ułożyć na przykrytej papierem blaszce. Następnie upiec każdy placek oddzielnie w temperaturze 180 C na złoty kolor (ok. 20 minut).

Masa orzechowa:

Orzechy zalać szklanką gorącego mleka, wsypać do nich 3 łyżki cukru, chwilkę gotować na małym ogniu. Podczas gotowania wrzucić rodzynki i skórkę pomarańczową. Do pozostałego mleka wsypać cukier waniliowy, wsypać kaszę i ugotować, aby powstała gęsta masa. Następnie w misce należy utrzeć mikserem kostkę masła z pozostałym cukrem. Ucierając dodawać ostudzoną kaszę mannę. Na koniec dodać ostudzoną masę z orzechami - cały czas miksując.

Kiedy wszystko już mamy gotowe, a więc placki upieczone, masę orzechową utartą, nie pozstaje nic innego jak odpowiednio „poskładać” elementy ciasta.

Pierwszy płat ciasta smarujemy cienką warstwą powideł śliwkowych, na które kładziemy 1/3 kremu orzechowego. Lekko dociskamy drugim płatem ciasta. Następnie rozsmarowujemy drugą warstwę kremu i przykrywamy trzecim płatem ciasta. Teraz znów łądziemy na ciasto powidła śliwkowe i przykrywamy ozdobnie kremem (np. wyciskając wzorki szprycą). Ja posmarowałam ostatnią warstwę kremu na „gładko” i zrobiłam polewę czekoladową, którą na wierzchu ciasta polałam w fantazyjne wzorki. Podaję więc przepis na polewę czekoladową:

1 łyżka masła+1 łyżka kakao+1 łyżka śmietany+1 łyżka cukru = pyszna polewa!

Ciasto jest pierwszego dnia dość twarde, ale po schłodzeniu w lodówce (bo tam też należy ciasto trzymać!) i gdy  „najdzie” dżemem oraz kremem zmięknie i będzie znakomite. Jak to w kuchni bywa, najlepsze jest na drugi, a nawet na trzeci dzień:) 

 

.... i jeszcze kilka fotek miodownika, bo jak już wspominałam fotografowanie stało się moim hobby:) Fotka, którą umieściłam jako pierwszą udała się, choć przyznaje, że nie było łatwo:) Mój kochany synek jest za malutki, aby zrozumieć, że: "mamusia robi zdjęcie, aby umieścić je w komputerku :) i nie wolno zjadać mamusi na razie ciasteczka" ;);) Na zdjęciu widać paluszek mojego szkrabika, który sekundę później wylądował w środku ciacha:) Później widok synusia, to sama słodycz - czekolada na około buźki i paluszki caaaaałe w ciachu;)mniam mniam!

 

 

Smacznego kochane Łasuchy:)


 

12:29, waniliowakawiarenka , Słodkości
Link Komentarze (1) »

(Wpis archiwalny 13 czerwca 2011  poniedziałek)

To był spontan:) Czemu spontan? Ponieważ mojemu mężowi baaaaaaardzo zachciało się czegoś słodkiego. A ponieważ w domu był w zasadzie tylko cukier w cukierniczce;) … no a z owoców banany, nie było wyjścia, trzeba było coś wymyślić!

Przeglądając różne różniste starocie i  moje wycinki z gazet natknęłam się na reklamę margaryny, która przy okazji reklamy podała przepis na ucierane ciasto, tyle że z truskawkami. Takowych nie posiadaliśmy...

Postanowiłam skorzystać z tego wykopaliska i nieco je zmienić.

Ciasto odtworzyłam wiernie z przepisu proponowanego przez gazetę, a dodałam od siebie banany zanurzone w zielonej agrestowej galaretce.

Spróbójcie, bo rzeczywiście jest pycha! Proste, szybkie, a po dodaniu galaretki i bananów już staje się ciekawe:)

 

Proste i smaczne i bardzo szybkie ciasto!

Składniki:

  • 150 gmargaryny
  • 200 gcukru pudru
  • 4 jajka
  • 200 gmąki
  • 100 gmąki ziemniaczanej
  • 1 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 banany
  • galaretka owocowa
  • olejek do ciasta (np. cytrynowy)

 

Wykonanie:

 

Zaczniemy od galaretki, która zdąży nam się schłodzić podczas wykonywania dalszych czynności. Przygotowujemy galaretkę według przepisu na jej opakowaniu i odstawiamy do lodówki. Jak zacznie tężeć wyjmujemy z lodówki.

Mąkę, mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia przesiewamy. W wysokim naczyniu ucieramy miękką margarynę z cukrem pudrem – dobrze, żeby margaryna była wyjęta z lodówki dużo wcześniej np. 1 h. Następnie dodajemy po jednym jajku. Cały czas ucierając mikserem, dosypujemy powoli mąki aż ciasto będzie puszyste i gładkie. Dodajemy kilka kropli olejku cytrynowego.

Przygotowujemy długą blachę tzw. keksówkę – możemy wysmarować ją masłem i posypać bułką tartą, bądź wyłożyć papierem do pieczenia. Wlewamy ciasto do formy i wstawiamy do nagrzanego piekarnika (180oC) i pieczemy 50 – 60 minut. Sprawdzamy czy ciasto jest upieczone wkładając w nie patyczek – jeśli będzie po wyjęciu suchy, oznacza to, iż ciasto jest już dobre.

Teraz gdy ciasto już wystygło, a galaretka zaczęła tężeć, kroimy banany na plasterki. Wypiek, który cały czas pozostaje w foremce polewamy połową galaretki i układamy na nim banany. Zalewamy resztą galaretki i wstawiamy do lodówki. Jak tylko galaretka się zetnie, ciasto jest gotowe do zjedzenia:)HURRRAAAA!!!!

Osobiście żałuję, że nie zrobiłam jednak tego ciasta inaczej – myślę, że pięknie by wyglądało gdybym ciasto przekroiła w poziomie  i tą operację bananowo – galaretową wykonała pomiędzy dwoma połówkami ciasta. Ale….co się odwlecze, to nie uciecze;) Następnym razem:) Myślę, że wspaniałym dodatkiem byłby w środku jakiś krem. Ojjjj już mi wyobraźnia pracuje;)

Życzę smacznego! Nam ciasto smakuje bardzo. Właśnie teraz zjadłam kawałek do herbatki!

12:05, waniliowakawiarenka , Słodkości
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 listopada 2011

(wpis archiwalny czwartek, 16 czerwca 2011)

Tym razem już nie było spontanów:) Teraz wszystko sobie zaplanowałam. Znalazłam przepis ( tutaj ) Przygotowałam kuchnię, włożyłam mój pomarańczowy fartuszek - dzieci położyłam na drzemkę. Pełna zapału i chęci czym prędzej zabrałam się do pracy.

Na stole już leżały składniki, a ja mieszałam, łączyłam, wlewałam, dosypywałam i tak się rozpędziłam, że z tego zadowolenia i zachwytu (jak to mi świetnie idzie...) zamiast cukru waniliowego do jajek dosypałam proszek do pieczenia! AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!! Ciekawa jestem, czy znacie to uczucie? Zawiodłam się na sobie samej:( My kobietki mamy tak czasem, że z tak banalnego powodu łzy same cisną się do oczu ( a miało być tak pięknie!), a tu taka pomyłka. Ale...

O dziwo! Ciasto wyszło pyszne:) Najważniejsze, że mój mąż kochany powiedział: "o takim cieście właśnie mówiłem - pyszne!" (bo kiedyś mnie prosił, żebym zrobiła "zwykłe z truskawkami" Słowo daję - ja się tu dwoję, troję, wymyślam, szperam po książkach kucharskich a tu pada hasło: zwykłe ciasto please;)))). 

 Autorka przepisu, której serdecznie dziękuję za niego-  opisała je, jako puszyste, ale u mnie z pewnością to kwestia tego proszku do pieczenia, bo choć mało się "puszyło", to nie przeszkadzało w zaburzeniu jego walorów smakowych;)))

 

Smak jest jednak pyszny - bo ciasto zrobiłam na bazie maślanki i małego jogurtu brzoskwiniowego. Pokruszyłam także na cieście warstwę startej czekolady, co dało efekt cienkiej czekoladowej strużki pomiędzy ciastem. Wierzch zaś stanowią truskawki - pysznie podpieczone. Ciasto jest bardzo smaczne!

Cóż...ciekawa jestem jakie Wam się zdarzyło zrobić wpadki kulinarne ?:)

Oto przepis:

Składniki:

  • 1 mały jogurt (np. brzoskwiniowy)
  • pół szklanki maślanki
  • 2 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • 1/3 szklanki oleju
  • 2 i pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy
  • 1/2 szklanki cukru
  • 40 dag truskawek
  • 1/4 tabliczki czekolady (u mnie gorzka)

Wykonanie:

Mąkę trzeba przesiać z proszkiem do pieczenia. W misce połączyć jogurt, maślankę i olej. W drugiej misce ukręcić jaja ze szcyptą soli i kręcić dalej dodając cukier (zwykły i waniliowy). Do miski z jajkami naprzemiennie dodawać trochę mąki, trochę mieszanki z maślanką-olejem-jogurtem. Cały czas miksować aż powstanie gładka masa.

Przygotować piekarnik (rozgrzać do 180oC) ora blachę. Ja ciasto zrobiłam w dużej tortownicy, ale w mniejszej wyszłoby wyższe - co Wam niniejszym doradzam:) Tortownicę należy wysmarować masłem i posypać bułką tartą.

Moje ciasto - nieco odbiega od tego, które mnie zainspirowało. Mianowicie do tortownicy wylałam troszkę ciasta, na które pokruszyłam startą czekoladę - na całej powierzchni. Następnie wylałam resztę ciasta i wyłożyłam truskawki pokrojone na połówki.

Ciasto piekłam długo, bo aż 1 h - kwestia piekarnika. A że mój, to już staruszek...

Smaczności! Cześć! Do wioseł! Jeść!:)))) (kto był (jest) harcerzem, to zna takie hasła;) Buźka!

12:12, waniliowakawiarenka , Słodkości
Link Komentarze (2) »

 (wpis archiwalny 23 lipca 2011 sobota)

Odnoszę nieodparte wrażenie, że przesadziłam z tytułem;)

Wszystkim tym, którzy lubią wypieki z mąki pełnoziarnistej. A że mój maż kupił jej przez pomyłkę aż3 kg, to były  placuszki z mąki pełnoziarnistej, drożdżowe ciasto z mąki pełnoziarnistej (ale czy dobre…kwestia gustu) i teraz to – ciasto maślankowe. Genialne! Muszę powiedzieć, że znane wielu osobom ciasto jogurtowe (czy też maślankowe) nabiera zupełnie innego charakteru, gdy dodamy do niego właśnie tę mąkę. A był to czysty eksperyment:)

 Konsystencja tego ciasta jest idealna, myślę, że wilgotność bierze się z dodania maślanki i oleju. Mąka pełnoziarnista – a myślałam, że nie ‘dogadamy się’ :) czyni je bardziej konkretnym w smaku – ot co! Ważne jest także to, w jaki sposób wykonujemy to ciasto. Przepis jest z mojego ściennego kalendarza;)

Składniki:

  • 2 jajka
  • 2 szklanki mąki (u mnie pełnoziarnista)
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki oleju
  • 3/4 szklanki maślanki morelowej (domowej – maślanka zwykła zmiksowana z morelami i cukrem=pycha)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 cukier waniliowy
  • 20 dag śliwek

 

Ciasto zrobiłam na zasadzie przygotowywania ciasta na muffiny.

  1. Mokre składniki, a więc jajka, olej, maślankę zmiksować.
  2. Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiać.
  3. Wymieszać ze sobą suche składniki: mąkę z proszkiem, cukier i cukier waniliowy.
  4. Suche składniki przesypać do mokrych i delikatnie wymieszać drewnianą łyżką.
  5. Wylać ciasto do foremki (u mnie naczynie do zapiekania)
  6. Śliwki umyć, wyjąć z nich pestki. Pokroić na małe kawałki.
  7. Ułożyć śliwki na wierzchu ciasta (nie wciskać do środka)
  8. Piec 45 minut w 190 * C.

 

 

(archiwalny wpis z poniedziałek, 08 sierpnia 2011)

A teraz coś, co bardzo lubi moja rodzinka. A co to takiego? Czy to sernik? ‘Nie!’, czy to piernik? ‘Nie’, a może to drożdżówka? ‘NIE! To Ciasto na maślance z wiśniami!!!!! Pamiętacie? (Czy to samolot? Czy to rakieta? Nie! To Superman…)

Zatem: kto lubi ciasto wilgotne i miękkie?  Bez słodkich kremów? Bez zbędnych aromatów? Proste, łatwe i przyjemne w robieniu?  Myślę, że w górze las rąk:)

Zatem dziś prezentuję Wam smaczne i dobrze wyrośnięte ciasto na maślance. Konsystencja tego ciasta jest idealna, myślę, że wilgotność i delikatność bierze się z dodania maślanki i oleju. Ważne jest także to, w jaki sposób je wykonujemy..

Składniki:

  • 3 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 2/3 szklanki oleju
  • 1 szklanka maślanki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 cukier waniliowy
  • 40 dag wiśni

 

  1. Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia.
  2. Białka należy miksować ze szczyptą soli, następnie dodać żółtka i dalej miksować.
  3. Do masy jajecznej dodać cukier i miksować do jego rozpuszczenia.
  4. Miksując na delikatnych obrotach wlewać do jajek olej na przemian z maślanką.
  5. Do mieszanki stopniowo dodawać mąkę z proszkiem.
  6. wydrylowane wiśnie pruszymy porządnie mąką, dzięki czemu nie będą opadać podczas pieczenia.
  7. Ciasto wylewamy na formę (u mnie duża tortownica posmarowana masłem i posypana bułką tartą)
  8. Wiśnie układamy na cieście i delikatnie wciskamy do jego środka.
  9. Ciasto pieczemy 1 h w 180 *C. Sprawdzajcie jednak ciasto patyczkiem – jak będzie suchy, oznacza to , że ciasto jest dobre. (moje było długo wilgotne na środku, więc skorzystałam z porady, kórą przeczytałam w jednej z książek kucharskich, aby podczas pieczenia ciasto naciąć. Tak też zrobiłam, nacięłam na krzyż i po kwadransie było już w środku dopieczone .



 

 

Smacznego!!!

11:57, waniliowakawiarenka , Słodkości
Link Komentarze (1) »

Kochani!

W związku z tym, iż niemal wszystkie moje wpisy (od kwietnia - kiedy to zaczęłam przygodę z blogowaniem) uległy wykasowaniu:( buuuu buuuu...chlip! Od dzisiejszego dnia będę je zamieszczać ponownie na blogu.

Ostatnio już o tym wspominałam. Proszę zatem, niech Was nie zdziwi, gdy za chwilę Waszym oczom ukaże się ciasto z truskawkami, czy tez wiśniami, a w tle pięknie kwitnący bez;))

Tak ja wiem, że mamy listopad, a bez już ho ho ho dawno przekwitł;)

Myślę jednak, że Ci którzy odwiedzali mnie wczeniej nie znudzą się tymi samymi wpisami - może ponownie ich zainspiruję;) Natomiast Wy - którzy dopiero od niedawna odwiedzacie Waniliową Kawiarenkę zobaczycie, co takiego pichciłam (od kwietnia do października), gdy tylko miałam na to czas:)))

 

Postaram się zamieścić wszystkie te wpisy, które powstawały przez ponad pół roku w kilka dni, aby szybko przejść do nowości, które już teraz powstają w mojej kuchni.

Bardzo Was pozdrawiam i zapraszam na mnóstwo ciekawych wpisów (Waniliowa Kawiarenka archwium) :-)

Aby wejść we wpisy, proszę o kliknięcie kategorii 'Wszystkie'

11:47, waniliowakawiarenka , Ważne
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 listopada 2011

Piękne to miasto, w którym przyszło nam żyć...

 Zajęci mocno codziennością, staramy się czerpać jak najwięcej! Zwiedzamy, podglądamy, wypatrujemy i fotografujemy wszystkie piękne miejsca w Trójmieście. 

Dzisiaj o kulinariach nie będzie, za to ciut pokarmu dla ducha - a ten właśnie unosi się nad każdym pięknym zakątkiem parku w Oliwie.

Byłam tu jako dziecko i na pewno nie myslałam, że będę blisko Oliwy mieszkać.

 Dziś znów tu byłam, jak i wiele wiele razy przez ostatnie prawie 2 lata i muszę przyznać, że tu (mając na uwadze Trójmiasto) czuję się najlepiej. Gdańsk jest uroczym miastem, Sopot przyciąga - wraz z molo i 'Monciakiem' na czele. Jednak stara Gdańska Oliwa ma to coś - duszę, która urzeka pod każdym względem.

Wielkie, stare drzewa, XVIII - wieczny pałac Opatów, wspaniały ogród wzorowany na francuskiej sztuce ogrodów barokowych, czy też groty szeptów.

Groty szeptów - brzmi ciekawie:) Już wyjaśniam - są to XVIII-wieczne, ustawione idealnie naprzeciw siebie muszle akustyczne. Ich efekt polega na tym, że kiedy dwie osoby staną, każda w innej grocie, tyłem do siebie, to mogą porozumiewać się ze sobą szeptem. Serio - sprawdziliśmy:)

 Zamieszczam kilka zdjęć z naszego ostatniego spaceru po cudownym Parku Oliwskim:

Wiewiórka 'Baśka'- gdy postukacie orzeszkiem (kasztanem, kamieniem - okazuje się, że czymkolwiek;) Baśka przybiegnie w podskokach i wcale nie ucieknie tak szybko!:)

 

...i piękne jesienne kolory!

Pałac Opatów - oddział  Muzeum Narodowego:

 

I jeszcze coś wspaniałego, co trudno opisać! Mianowicie 'Droga do wieczności' - taką nazwę nadali temu miejscu cysterscy mnisi. Jest to szpaler lipowy "tworzący 112-metrową aleję strzyżonych lip wysokości około 15 m. Stworzono tu iluzję, że morze odległe o 2 km, zaczyna się tuż za ogrodem"*. Zdjęcie (już nie mojego autorstwa) pochodzi stąd.

Jeśli będziecie w Gdańsku, koniecznie przyjedźcie do Oliwy, gdzie oprócz wspaniałego ogrodu jest także Katedra Oliwska - od której właściwie powinnam zacząć tę wycieczkę z Wami!

Obiecuję, że pojawią się zdjęcia także z katedry, gdzie rozbrzmiewają wspaniałe oliwskie organy! Ale o tym innym razem...

Kasia

Tagi: wycieczki
21:42, waniliowakawiarenka , Miłe chwile
Link Komentarze (1) »
wtorek, 01 listopada 2011

 muffiny

  • 1 i1/4 szklanki mąki
  • ½ szklanki cukru pudru
  • 2 jajka
  • 1 marchew
  • ½ kostki masła
  • olejek migdałowy
  • sok z cytryny – 1 łyżeczka
  • skórka otarta z cytryny
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

 

Wykonanie:

1. Przesiać mąkę i wymieszać z proszkiem do pieczenia, otartą skórką z cytryny i cukrem w jednej misce.

2. Roztopić masło i ostudzić.

3. Rozkłócić jajka i wymieszać z masłem i olejkiem migdałowym oraz sokiem z cytryny.

4. W misce z suchymi składnikami zrobić dołek i wlać mokre składniki wraz z tartą na drobnych oczkach marchewką.

5. Wymieszać wszystkie składniki (nie trzeba dokładnie), tak, aby się połączyły.

6. Napełniać papilotki do 2/3 wysokości.

7. Piec w temperaturze 180 *C przez 20 minut.

8. Wystudzone muffiny ozdobić kremem (50 dag miękkiego masła zmiksować z ok. ½ szklanki cukru pudru – dosypywać cukier w zależności od tego, jaka słodycz komu odpowiada)

9. Wstawić do lodówki.

10. Zjeść:)

Pyszne były, ale się skończyły i niech nikt nie mówi, że moda na muffiny przeszła. Co to w ogóle znaczy moda na jedzenie - jak coś jest pyszne i SŁODKIE i w dodatku smakowicie wygląda, to czy można się temu oprzeć? ;)

Trendy w gotowaniu? A co Wy o tym myślicie?

muffiny

11:11, waniliowakawiarenka , Słodkości
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
CT_urodziny_120x600 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi